środa, 22 sierpnia 2012

Rozdział 2



                              Rozdział 2

Siedziałam na ławce w nieznanym mi parku, moja sukienka była śnieżno biała do ziemi. Rozglądałam się i szukałam znanego mi chłopaka. Byłam sama, samotna. Uśmiechnęłam się dostrzegając go.
- Znów się spotykamy – powiedział, a ja nieśmiało się uśmiechnęłam.
Po chwili spuścił wzrok i usiadł na oparciu ławki.
- Dalej im nic nie powiedziałeś? – zapytałam siadając na moje miejsce.
- Nie chodzi o to, ja po prostu nie potrafię – powiedziała, a ja spojrzałam na niego.
- Potrafisz, ale boisz się, pamiętaj że oni też mają uczucia – powiedziałam
Mój piękny sen przerwał mi dźwięk budzika, wzięłam go do ręki i wyłączyłam, złapałam za poduszkę i przyłożyłam ją sobie do twarzy po czym głośno krzyknęłam. Kim on jest? Czemu pojawia się w moich snach? Na te pytania chyba nigdy nie znajdę odpowiedzi, a co najważniejsze czy on  w ogóle istnieje? Z pewnością to tylko wytwór mojej chorej wyobraźni. Podniosłam się z łóżka i westchnęłam z niezadowolenia. Udałam się do łazienki gdzie wykonałam poranne czynności, ubrałam się i lekko umalowałam. Nie byłam żadną z tych plastików, nie nakładłam kilograma tapety.  Wychodząc z pokoju złapałam za moją torbę i udałam się na śniadanie które z pewnością leży gotowe na stole.
Tak jak mówiłam śniadanie leżało gotowe, a mama krzątała się w kuchni.
- Hej skarbie – powiedziała dostrzegając mnie.
- Cześć mamo – powiedziałam i zasiadłam do stołu konsumując moje śniadanie. Usłyszałam tylko dźwięk zamykanych drzwi.
- Co tata tak późno? – zapytałam mojej matki która myła talerze po śniadaniu mojego ojca.
- Dziś ma tylko spotkanie – powiedziała moja matka odkładając suche naczynia na półkę.
- Rozu.. – przerwał mi dzwonek do drzwi, odłożyłam już pusty talerz do zlewu, złapałam za torbę i poszłam w kierunku drzwi. Utworzyłam je i ujrzałam blond czuprynę mojej przyjaciółki Sary. Nie było jej w szkole od ponad  2 tygodni gdyż złamała nogę na desce i miała zwolnienie z lekcji.
- Już zdrowa? – zapytałam przyjaciółki zamykając za sobą drzwi mojego domu.
- Tak, wczoraj zdjęli mi gips – powiedziała pokazując na nogę.
- Cieszę się – powiedziałam i ujrzałam nasz autobus, wsiadłyśmy do niego i pojechałyśmy w kierunku przeklętej szkoły, dziś znów kartkówka, znów mam ściągę!! Ale ja jestem genialna, ludzie ja Anabel jestem genialna ratujcie się.
                                                                     ***
Wszedłem do szkoły zapalając papierosa, może i to niszczy organizm, ale mnie to nie obchodzi. Dziś znów miałem ten pieprzony sen z tą dziewczyną, nie wiem skąd ona się w nim bierze, kim jest. Ale muszę się tego dowiedzieć. Wiecie laski często mi się śnią, ale z tą to masakra. Ale ma ona w sobie to coś że powierzam jej sekrety których nikomu bym nie powierzył, nawet Alex wszystkiego o mnie nie wie. A ona umie mnie rozpracować i mi pomóc, choć i tak jej rady lądują w koszu gdyż nie mogę ryzykować straty popularności dla ujawnienie siebie. Nie jestem taki głupi.
- Siema – powiedział Alex podchodząc do mnie.
- Siema – powiedziałem.
- I jak tam ta laska znów się śniła? – zapytał podpalając papierosa.
- A jak myślisz? – zapytałem spoglądając na mnie.
- Hej Chris – krzyknęła przewodnicząca chiriderek puszczając mi zadziorne oczko.
- Hej – uśmiechnąłem się do niej i puściłem jej takie same oczko, tak trzeba się za nią wziąć, gdyż ciałko to ona ma.
- Naprawdę chyba jakieś przeznaczenie – powiedział ki pokiwał głową.
- Może.. Ona może nawet nie istnieć – powiedziałem spoglądając na niego. A on pokiwał twierdząco głową. Zgasiłem papierosa, a peta wyrzuciłem do kosza.
- Chris pamiętaj o treningu – powiedział mój trener.
- Pamiętam – powiedziałem do niego. Achh po co ja zapisywałem się do tej głupiej drużyny.. tylko same problemy z treningami i tak dalej, nie mogę już.
Otworzyłem moją szafkę i zabrałem z niej książki na pierwszą lekcje. Z uśmiechem przyglądałem się dziewczynom mijających mnie i puszczających mi zalotne spojrzenie.
- Ale z ciebie szczęściarz – powiedział Brad, jeden z moich kumpli podchodząc do mnie.
- A ty tak nie masz? – zapytałem z cwanym uśmieszkiem.
- Mam, ale za mną nie lata każda laska, nawet Alison – powiedział wskazując na gwiazdę szkoły.
- Ma się ten urok – powiedziałem i wszedłem z nim do klasy. 

****
Napisałam go już dawno, ale z Crazy_Ladybug nasz kontakt się prawie zerwał i postanowiłyśmy nawet przerwać pisanie tego bloga, oto mój rozdział. Kontakt ze mną na moim twitterze  @Medicatus_hope